Znów w drogę …

Na Stromboli

Minęły już całe trzy miesiące siedzenia w domu, a to już jednak trochę za dużo i czas ruszyć ku przygodzie. Tym razem naszym celem jest wulkan Stromboli. Pierwszą przymiarkę do tego wulkanu robiliśmy w styczniu przy okazji wejścia na Etnę i Vulcano, jednak wtedy okazało się, że aktywność wulkanu jest na tyle duża, że nie można tam dopłynąć z Milazzo (tak przynajmniej twierdził miły pan w kasie promu). Miejmy nadzieję, że tym razem się uda – trzymajcie kciuki.

Stromboli - plaża

Dla tych którym nazwa Stromboli jest mało znana to dwie ciekawostki: wulkan jest wciąż aktywny i w nocy podobno można obejrzeć super widowisko gdy wypływająca lawa z wulkanu rozświetla mroki ciemności, a dla miłośników Tolkiena, ten właśnie wulkan był inspiracją dla Tolkiena gdy opisywał „górę przeznaczenia” (bądź też górę zagłady / w zależności od tłumaczenia).

Wracamy za tydzień, skład jak zwykle ten sam: ja jako kierowca, Justyna jako główny pilot i Kuba z Pawłem śpiew i rozrywka :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.