26

Maj

Grzesiek

0

Tajlandia-Kambodża

Jak to Dubaj w Bangkok się przerodził

Co ma Dubaj wspólnego z Bangkokiem – to pytanie nasunęło się pewnie nie jednej osobie czytając tytuł. Wyobraźmy sobie że przenosimy się w czasie do dnia 13 kwietnia roku pańskiego 2011, poranna pracownicza kawa i lekkie rozmowy o implementacji konwersji YUV na RGB dla procesora ARM przeplatane luźnymi watkami z życia a do tego  Piotrek opowiada o wizycie rodziców w Dubaju, wot taka kawa programistów.

Okazuje się, że jest bardzo fajne połączenie z Krakowa do Dubaju przez Kijów ukraińskimi liniami lotniczymi.
W mojej głowie zakiełkował pomysł odwiedzenia Dubaju, który to zawsze miałem ochotę obejrzeć. Tegoż dnia sprawdziłem możliwe połączenia lotnicze i podczas obiadu przedstawiłem plan Justynie. Wypad miał być szybki i bezkolizyjny czyli weekendowy. Dwa dni w Dubaju miały w zupełności wystarczyć by zobaczyć jak wygląda dzisiejsze „Top Blokowisko”.

Zakup biletów

Przy okazji kupna biletów, obejrzałem mapę lotów czy aby nie ma jakiegoś tańszego połączenia. Na mapie tanich lotów w oczy rzuciła się plama (co prawda daleko od Dubaju) taniego miejsca docelowego i to był właśnie Bangkok (podobne ceny były również do Chicago i innych mniej atrakcyjnych miejscowości). Tajlandia …. hmm może to też dobre miejsce żeby zrobić sobie późnowiosenny urlop.
Justyna przyjęła pomysł wymiany Dubaju na  Tajlandię z aprobatą, oboje byliśmy zgodni, że Tajlandia z Kambodża są dużo bardziej atrakcyjne niż Dubaj. Wtedy przez myśl przebiegła mi scena z „Alternatywy 4” gdy to Balcerkowa zapytana czy podoba jej się nowie mieszkanie odpowiedziała: „jak człowiek całe życie mieszkał w mieście, to się na wieś w życiu nie wyprowadzi!”. Tak i u nas – jak człowiek całe życie w dzicz ucieka to na urlop do miasta nie pojedzie. Tak też zrodził się plan wyjazdu na półwysep indochiński.

Co dalej ?

Bilety kupione. W składzie ja i Justyna w niedziele popołudnie 29 maja  opuszczamy Kraków i udajemy się do Kijowa, z Kijowa do Bangkoku i tam rozpoczynamy przygodę tajlandzko – kambodżcką. Plan jak na razie jest mocno rozmyty i wyklaruje się jak zwykle „w praniu”.

Relacja

Wszystkich zainteresowanych naszymi przygodami na półwyspie Indochinskim zapraszam do odwiedzania tej strony, gdzie w miarę możliwości technicznych będziemy starać się dzielić tym co nas tam spotka.

« | »

Jeżeli masz tylko ochotę podziel się swoim komentarzem z nami