29

Maj

Grzesiek

1

Tajlandia-Kambodża

Ruszamy – Kijów

Dotarliśmy do Kijowa. Dzisiaj o godzinie 16.40 mieliśmy opuścić krakowskie Balice jednak nasz przewoźnik postanowił zrobić mały oblot po Polsce i pozbierać ludzi. Tym sposobem dotarlismy do Kijowa z lekkim opóźnieniem.
Po opuszczeniu terminala napadli na nas lokalni taksówkarze. Coś prawie jak w zakopcu na dworcu PKS, cieżko się było odgonic. Proponowana przez nich cena to 100 hrywien za kurs do Kijowa, udało się nam odgonic i pojechać lokalnym autobusem lini 322 za 40 hrywien.
Pierwszy przystanek w Kijowie i widać stacje metra. Tutaj tez wysiedlismy i zakupiwszy dwa zetony 2 hrywny sztuka udalismy się w stronę naszego noclegu.

Kijów

Wychodzimy z metra i już ciemno. Wychodzi na to ze nie jest tu znane oświetlenie uliczne i przez uliczki trzeba brnac w ciemnościach jak przez las w nocy. Dotarlismy do Yaroslawskiej 10 gdzie miał mieścić się nasz nocleg – a tu nic nie ma :-)
Hostel odkrylismy po głębszej analizie drozki na podwórko miedzy kamienicami.

Zwiedzamy miasto.

Zostawiliśmy bagaże i ruszylismy pozwiedzac miasto. Dzisiaj odbywała się tu jakaś niezła impreza bo ludu co niemiara. Nie chcąc się wybijac z tłumu kupiliśmy piwko i ruszylismy w miasto. Ludu od groma a my wciąż szukamy tych cerkwi z złotymi kopulami. Po paru godzinach marszu ciemnymi uliczkami dajemy sobie spokój. Może uda się jutro. Cerkwie dwie znaleźliśmy ale jakies takie nijakie wszędzie tylko mlodzierz raczca się mnie lub bardziej wyskokowym trunkiem.

Jutro o 14 opuszczamy Kijów i ruszamy dalej. Może rano uda się coś jeszcze zobaczyć. Zdjęć żadnych dzisiaj nie ma bo wszystkie kable poleciały do Bangkoku :-)

« | »

One Comment

Piotrek

Czerwiec 8th, 2011

No proszę, żeton na metro wciąż po dwie hrywnie! Tak samo było… 11 lat temu czyli w 2000 roku. No a Hrywna poszła w dół trochę…

Jeżeli masz tylko ochotę podziel się swoim komentarzem z nami