19

Luty

Grzesiek

5

Rosja

Przygoda na granicy, Sankt Petersburg

Na granicę dojechaliśmy w okolicach 17tej czasu estońskiego. Od razu zauważyliśmy, że kolejka jest nie od tej strony którą zajechaliśmy. Po krótkich poszukiwaniach stajemy na jej końcu … i tak mijają dwie godziny. O 19 przekraczamy pierwsszą bramkę. Jak tylko przejechaliśmy brameczkę podbiega do nas szanowny jegomość i każe się wycofać. Po wyjechaniu mamy wyczyścić tablicę rejestracyjną. Wyczyściłem a pan bramkarz zaprasza na rozmowę w cztery oczy. „pan tu pierwszy raz?”. No nie ukrywam, że wcześniej mnie tu nie było. No więc okazało się, że każdy samochód chcący stanąć w kolejce do granicy musi się zareejstrować w miejscu które jest na drugim końcu miasta.

Granica Estońsko - Rosyjska
Ruszamy się zarejestrować. Zastajemy wielki parking na którym widnieje informacja o czasie oczekiwania 30min. Idę do okienka by zarejestrować pojazd. 1,10€ opłaty i mamy czekać aż na wielkiej tablicy pojawi się nasz „nomier pojezda”. Mijają minuty…. Co chwilę ktoś odjeżdża wcześniej płacąc za przymusowy parking. Pomyśleliśmy, że może wcześniejsza zapłata przyspieszy proces oczekiwania. Podchodzę do budki a pan pyta czy pojazd się pojawił i jak nie to trzeba czekać. Czekamy dalej … na blankiecie informacja, że na granicy powinniśmy być o 20.00. Ale coś dwudziesta minęła, pół godziny też, a nawet godzina. Postanawiamy jeszcze raz z „panem z budki”. Teraz metoda „na głupa”. Justyna idzie zapłacić za parking i spadamy. Po krótkiej wymianie zdań zostaje odesłana z kwitkiem. Czekamy dalej. Po kolejnych piętnastu minutach pojawia się nasz nr. rejestracyjny na tablicy. Ruszamy znów do kolejki na granicy.

Granica podejście drugie.

Po odczekaniu swojego dojeżdżamy znów w to samo miejsce. Tym razem udaje się nam przedostać przez bramkę i granicę Estońską. Ustawiamy się w kolejce do granicy rosyjskiej. Po kolejnym odczekaniu swojego otrzymujemy karty migracyjne do wypełnienia oraz deklarację celną. Z kartą migracyjną poszło łatwo bo była rosyjsko angielska za to deklaracja celna byla tylko po rosyjsku czego moja znajomość nie ogarnała. Później okazało się, że jest wariant angielski a jak juz wypeniliśmy każdy swoją to przemiła pani w okienku powiedziała, że miały być dwie identyczne, dodatkowo pani długo nie mogła uwierzyć, że nasza Toyota jest z 1990 roku, az skwitowała całą sytuację stwierdzeniem, że musi to być niezła maszyna :-)
O godzinoe 23.15 zostaliśmy oficjalnie wpuszczeni do Federacji Rosyjskiej.
Jedyne co nam chodziło wtedy po głowie to znaleźć miejsce do spania. Paredziesiąt kilometrów za granicą znaleźliśmy małą dróżkę nad jezioro i to miejsce było naszym miejscem spoczynku ( na szczęście nie wiecznego).
Rankiem po śniadaniu składającego się z wczorajszego nie zjedzonego obiadu ruszamy na Petersburg.

O poranku - już w Rosji
Droga już nie jest taka fajna do jakiej przyzwyczaili nas litwini czy estończycy. Co kawałek jakaś dziura, ale wjadu do Petersburga nie mogło by się powstydzić żadne miasto. Wrzewodnoku zalecali nie wjeżdżać do centrum autem ale to zalecenie w zupełności olewamy.

Petersburg.

Sankt Petersburg

Sankt Petersburg - pałac zimowy
Pierwsze kroki po mieście pokazują, że jest ono idealnie takie jak sobie wyobrażałem, można się nawet doszukać podobieństwa do Wenecji (no poza brudem, bo to miasto jest nad wyraz czyste). Dla nas najwiękaszą atrakcją okazała się możliwość pospacerowania po zamarzniętej rzece Newie.

Na Murmańsk.

Po dość szybkim zwiedzaniu udajemy się dalej na północ w kierunku Murmańska. Po drodze tankujemy zbiorniczek doełna – 162 litry za 400 PLN oj chciałoby się tak w Polsce …

« | »

5 komentarzy

Beata

Luty 20th, 2012

dziekujemy za pozdrówka mmsowe :) trzymajcie sie tam cieplo

Beata

Luty 20th, 2012

a co to za gwiazda z krzywa mina ??

walet

Luty 21st, 2012

162 litry… widzę że przygotowałeś się na wypadek jakiegoś większego kryzysu paliwowego :D

p.s.
masz literówke „godzinoe” :D

Grzesiek

Luty 26th, 2012

Hehe a najlepsze były miny pracowników stacji benzynowych, bo tam najpierw płacisz i deklarujesz ile wlejesz a później lejesz.

(ja) 160 litrow disla
(sprzedawca) na raz ?
(j) tak
(s) ale to do karnistrów też ?
(j) nie tylko do baku
(s) Spojrzenie na samochód
I tu mina sprzedawcy bezcenna :-)

walet

Marzec 9th, 2012

moja mina też jest bezcenna jak tankuje 60 litrów w PL :P

Jeżeli masz tylko ochotę podziel się swoim komentarzem z nami