06

Sierpień

Grzesiek

2

Wędrówki

W kainie żarłacznego komara

Dzisiaj po południu zjechaliśmy z promu na skandynawską ziemię. Przy zjeździe wyrywkowa kontrola alkomatem. Nie dziwię się szwedzkiej policji że prowadzi taką kontrolę. Większość płynących promem to kierowcy a wieczorem to osiem dziesiątych pasażerów chodzi chwiejnym krokiem a wzrok mają lekko nieokreślony i to nie z powodu jakiejś choroby morskiej tylko dzięki złocistemu płynowi z bąbelkami.
Dzień dzisiejszy ma charakter dojazdowy, tak więc żadnych większych atrakcji poza uciekającymi kilometrami. Dla rozrywki od czasu do czasu zbaczamy z głównej w celu obejrzenia lokalnego folkloru. Dla przykładu trafiliśmy dzisiaj na miejscowość gdzie większość mieszkańców posiadała jakieś zabytkowe pojazdy i tylko auta nowszej generacji zaburzały ten przyjemny widok.
Obiad nad jeziorem uświadomił nam że dotarliśmy do krainy którą niczym justus na krakowskim rynku włada komar. A jeszcze bardziej dał nam popalić w środku lasu gdzie postanowiliśmy się zątrzymać na dzisiejszy nocleg.
Pogoda na koniec dnia przyniosła deszcz tak więc bez większych wieczorynch zabaw i hulanek udajemy się spać w naszych namiotach.

Leje tak, że nawet ognisko się nie chce palić

Leje tak, że nawet ognisko się nie chce palić

« | »

2 komentarze

Agata

Sierpień 8th, 2012

nie dajcie sie pożreć ; ) i udanej wyprawy : )

Grzesiek

Sierpień 8th, 2012

Dzieki, trzymajcie kciuki za pogodę

Jeżeli masz tylko ochotę podziel się swoim komentarzem z nami