18

Kwiecień

Grzesiek

1

Nowinki

BioLite – wreszcie w Krakowie. Pierwsze palenie.

Dzisiejszy wpis w postaci minitestu.

W ostatnim czasie drogą kupna nabyłem nowy palnik firmy BioLite. Palnik ten odróżnia się tym od pozostałych jakie posiadam dwiema funkcjami. Pierwsza różnica to paliwo jakiego używa się w palniku a mianowicie chrust a druga dość ciekawa funkcja to ładowarka elektryczna. Kuchenka po wielu różnych perturbacjach dotarł do mnie dnia dzisiejszego i też niezwłocznie postanowiłem przetestować wszystkie jego funkcje.

Pierwsze gotowanie

Pierwsze gotowanie

Teraz trochę z innej beczki. W dzisiejszych wyjazdach dalekich czy też bliskich towarzyszy nam tona sprzętu elektronicznego. Lata temu naśmiewaliśmy się z wycieczek Japończyków obwieszonych aparatami czy innymi gadżetami. A dzisiaj sami gdy wyjeżdżamy to zabieramy ze sobą aparaty, telefony, GPSa, e-booka i parę innych drobnych gadżetów. Wszystko fajnie gdy jedziemy samochodem albo „od hotelu do hotelu”. Problem pojawia się gdy wyruszamy na trekking bądź wyprawę gdzie od cywilizacji jesteśmy odcięci na długi okres czasu. Jednak dzisiaj człowiek bez prądu to  daleko nie pociągnie.

Z pomocą w takich przypadkach przychodzą nam różne ładowarki solarne. My oczywiście nie stroniąc od nowych technologii taką  posiadamy i trzeba by przyznać urządzenie bardzo fajne gdyby nie to, że w miejscach takich jak Spitsbergen baterie słoneczne nie sprawdzają się najlepiej. Może się to wydawać dość dziwne bo w końcu słońce świeci tam przez całą dobę jednak nie jest ono tak mocne by naładować w pełni akumulatory ładowarki. Myślę, że na pustyni wspomniana ładowarka sprawdziła by się wyśmienicie.

Co jednak robić gdy nie mamy słońca a prąd jest nam potrzebny ?

I tu z pomocą przychodzi nam właśnie firma BioLite która to produkuje kuchenki turystyczne razem z ładowarką. Ładowarka działa na podstawie ogniwa Peltiera i posiada jeden port USB. Port dostarcza napięcie 5V i prąd maksymalnie 4W. Dodatkowym plusem tego palnika jest rodzaj paliwa jaki jest używany do palenia a mianowicie chrust (czyli zwykłe suche patyki).

Pierwsze rozpalenie

By potestować palnik udałem się z dala od osiedli ludzkich czyli w tzw łąki ruczajowskie gdzie młodzież urządza sobie imprezy i pali ogniska. W tak bezpiecznym miejscu nazbierałem chrustu i zabrałem się za rozpalanie. Dla każdego kto ma chociaż odrobinę wprawy w rozpalaniu ogniska, rozpalenie w kuchence nie będzie sprawiać większego problemu. Dla ułatwienia w zestawie z kuchenką jest mały zestaw rozpałek. Ogień po chwili buchnął z kuchenki. Dołożyłem do pieca drewna i czekałem na jakąś reakcję ze strony ładowarki.

Żar bucha z kuchenki :)

Żar bucha z kuchenki :)

Przy okazji nastawiłem litr wody w menażce (co widać na pierwszym zdjęciu). Po rozgrzaniu ogniwa gdy prąd zaczął się generować załączyła się turbinka tworząc mały cyklon w kuchence. Wspomaga to palenie oraz układa płomień w bardzo ładnym kształcie. Po około minucie zaświeciła się zielona dioda sygnalizująca gotowość ładowarki. Podpiąłem kabel USB i załączyłem go do telefonu który to o dziwo od razu zaczął się ładować – no i tu pierwsza wtopa bo telefon był naładowany prawie na maksimum przez co nie udało mi się sprawdzić jak szybko uzupełnia się bateria. Na dodatek mój gotowany litr wody wrzał w niespełna cztery minuty. Co jest wynikiem dość zadowalającym. Okazało się, że ilość patyków jaką nazbierałem wystarczyło by na ugotowanie dwunastu dań na wigilię :) Dodatkowo wymuszona cyrkulacja wzmaga spalanie i z patyczków nie pozostaje nic poza drobnym popiołem.

Podsumowując:
Pierwsze wrażenie jest jak najbardziej pozytywne. Podstawowe funkcje działają – gotowanie odbywa się dość szybko i elektryczne urządzenia ładują się. Łatwość dostępnego materiału palnego jest niewątpliwie bardzo dużym pluse. Nie sprawdzi się co prawda w wyprawie na biegun północny ale w większości przypadków jest idealną kuchenką turystyczną.
Z minusów (żeby nie było, że w samych superlatywach) działająca turbinka trochę szumi co niestety psuje klimat ogniska (nie jest to jakoś strasznie głośne – kuchenka gazowa chyba zachowuje się głośniej).

Myślę, że z zakupu najbardziej będą ucieszone nasze dzieci gdy będą miały wreszcie możliwość doładowania swojej konsoli :)

Wieczorne Svalbardzkie granie

Wieczorne Svalbardzkie granie

Ogólnie polecam, niestety jest problem z dostępnością tej kuchenki w Europie.

« | »

One Comment

Tomek

Czerwiec 6th, 2014

Jeżeli masz tylko ochotę podziel się swoim komentarzem z nami