10

Październik

Grzesiek

0

Polska jest ok

Poszukiwacze skarbów – Geocaching

Kościół w Kosienicach - herby rodowe

Czy pamiętasz jak w dzieciństwie bawiłeś się w poszukiwanie skarbów ? Zakopywało się gdzieś albo ukrywało „skarb” i obowiązkowo rysowało do niego mapę. Taka zabawa zawsze wzbudzała wiele emocji we wszystkich uczestnikach. Mapę skrzętnie się chowało, zdobywało albo zjadało by nikt skarbu nie odnalazł.

Kiedyś można się było tak bezkarnie bawić ale czy wypada to robić w ciutek starszym wieku ? Wiek w sumie nie gra roli, co najwyżej pozwala na ciekawsze poszukiwania. Dodatkowo na przeciw wychodzi nam zabawa terenowa jaką jest Geocaching. Zabawa ta polega na poszukiwaniu skrzynek ukrytych przez innych uczestników zabawy i odnotowanie swojej obecności w „księdze gości” czyli logbooku, odnotowanie tego faktu na stronie projektu, dodatkowo w skrzynkach możemy znaleźć jakieś fanty na wymianę ewentualnie gdy jesteśmy „szybcy” to i certyfikat pierwszego znalazcy skarbu.

Najpopularniejszym polskim serwisem jest opencaching.pl z zagranicznych opencaching.com czy gpsgames.org. Co do polskiego serwisu to wystarczy się na tej stronie zalogować by dostać się do mapy skrzynek i tu zaczyna się prawdziwa przygoda.

Zabawa początkowa była skierowana do użytkowników GPSów ale w dniu dzisiejszym dostępne są również aplikacje na tel z android-em (niestety użytkownicy tel spod znaku nadgryzionego jabłka nie znajdą dedykowanej aplikacji dla siebie – co nie wyklucza ich z zabawy). Finalnie wystarczy odbiornik GPS czy to w telefonie czy jakikolwiek inny z możliwością wprowadzenia koordynatów.

Rozpoczynamy od obrania celu czyli znalezienia sobie na mapie interesującej nas skrzynki. Gdy już obierzemy cel to zapoznajemy się z opisem jaki zamieścił autor oraz udajemy się w odpowiednie miejsce w celu eksplorowania okolicy :). Jeżeli koordynaty okażą się błędne/niedokładne to możemy posiłkować się podpowiedzią lub spoilerem (zdjęciem ze wskazanym miejscem). Gdy i to nie pomoże trzeba poczytać komentarze tych co znaleźli skrzynkę przed nami – tam można czasami znaleźć najcenniejsze wskazówki.

Co do samych skrzynek to mogą one być różnych rozmiarów, kształtów etc. mogą być zakopane, przyczepione na magnesie albo wciśnięte w jakąś szczelinę. Sam sposób chowania to jedno, inna sprawa to kwestia typu skrzynki. Najpopularniejsze skrzynki to skrzynki tradycyjne – czyli takie gdzie GPSowe koordynaty wskazują miejsce gdzie skrzynka jest ukryta. Inne (moje ulubione) to skrzynki quizowe – żeby znaleźć taką skrzynkę trzeba rozwiązać jakąś zagadkę by móc np. wyliczyć koordynaty gdzie skrzynka została ukryta (i tam też się udać i dokonać odnalezienia). Ciekawą alternatywą dla skrzynek quizowych są skrzynki typu letterbox – w tym przypadku nie rozwiązujemy zagadki a otrzymujemy wskazówki typu „10 kroków od brzozy na północ do drzewa z dziuplą, tam skręcamy w prawo i idziemy 30 metrów do … itd”.  Niezależnie od tego jak skrzynka jest schowana – zabawa przy szukaniu jest zawsze :)

Innym bardzo fajnym aspektem zabawy jest poznawanie od nowa swojej okolicy. Skrzynki najczęściej ukrywają osoby które znają ciekawe miejsca bądź historię z nimi związane. Dlatego warto czytać opisy bo może się okazać, że okolica którą (jak się nam wydaje znamy bardzo dobrze) bogata jest w ciekawe miejsca o których nie mieliśmy pojęcia. Ja w ten sposób odkryłem np. bardzo fajny zaniedbany dworek w okolicach Kańczugi o którym nigdy nie wiedziałem, dowiedziałem się o historii mostu dębnickiego w Krakowie czy o dzielnicy Brzezie w Gdańsku.

Ostatnia ważna część zabawy to umiejętność podjęcia skrzynki w miejscu publicznym. Gdy skrzynka ukryta jest w lesie lub w innym miejscu gdzie dużo ludzi się nie kręci możemy oddać się poszukiwaniom ale co innego gdy chcemy podjąć skrzynkę w centrum Krakowa (np. ukrytą w pomniku Adama Mickiewicza na krakowskim rynku [w trakcie tworzenia tego wpisu jest ona nieaktywna]). Trzeba się naprawdę mocno nagimnastykować by zrobić to dość dyskretnie. Ja gdy robiłem do niej pierwsze podejście metodą „na zagubionego turystę” to jakaś kobita która akuratnie czekała w miejscu gdzie ja szukałem już zaczęła mi się dziwnie przyglądać – dlatego też odpuściłem. Pewnie niecodziennie ktoś chodzi wkoło niej i dziwnie zagląda to tu to tam :)

I do sedna. Wpis ten jest połączony z pierwszą skrzynką jaką ukryłem w moich rodzinnych stronach czyli okolicach Przemyśla. Rejon ten jest dość ubogi w kesze a ciekawych miejsc jest tam pod dostatkiem. Wziąłem sobie za cel by ukryć skrzynki w miejscach które wg. mnie są ciekawe a mało znane. Na pierwszy ogień poszedł opuszczony kościół w Kosienicach.

Zapraszam zatem do szukania oraz do wspólnej zabawy.

Na koniec kilka ujęć kościoła w okolicach którego ukryłem skrzynkę oraz opis jaki pozyskałem od lokalnych mieszkańców

Krótka historia:

W czasach gdy Aleksander Stadnicki wraz ze swoją żoną Amelią z Siemieńskich byli właścicielami ziem kosienickich. Kosienice leżą u podnóża pięknego lasu gdzie hrabia postanowił wybudować karczmę. Jego żona była temu pomysłowi przeciwna twierdząc, że większym pożytkiem dla wsi będzie wybudowanie kościoła. Hrabia jednak nie ugiął się pod namowami żony i rozpoczął budowę karczmy. Amelia nie mogąc pogodzić się z wolą męża modliła się o niepowodzenie przedsięwzięcia.

Po jakimś czasie została wysłuchana i Aleksander zapadł na ciężką chorobę która ukróciła jego życie. Na łożu śmierci wyznał żonie, że postąpił źle i w ramach odkupienia swojej duszy a jako jego ostatnia wola poprosił żonę o zaprzestanie budowy karczmy i wybudowanie dla wsi kościoła.

Amelia chcąc wypełnić ostatnią wolę męża wybrała wspaniałe miejsce na górze w środku lasu gdzie rozpoczęła budowę. Miejsce to było nie przypadkowe gdyż wybudowany kościół miał być widoczny z okna dworu w Kosienicach. Na początku materiał potrzebny do budowy kościoła pozyskano z materiałów przeznaczonych na budowę karczmy. I tym sposobem Amelia Stadnicka wypełniła ostatnią wolę męża (o czym możemy przeczytać stojąc przed głównymi drzwiami kościoła).

Namiary na skrzynkę: tutaj

« | »

Jeżeli masz tylko ochotę podziel się swoim komentarzem z nami