Zorza złapana – udało się!

Wstalismy jak zwykle „z kurami”, na zewnątrz panowała dalej noc ( była godzina ok. 9:30), dopiero po godzinie zaczął sie robić półmrok. Sprawdziłem na GPSie kiedy jest planowany wschod i okazało sie, ze na tej wysokości geograficznej wschodu dzisiaj nie bedzie. No nic trzeba sie zbierać i ruszać póki cokolwiek widać. Upichcilismy śniadanio -obiad i udaliśmy sie w kierunku norweskiej E6. Gdy juz do niej dojechaliśmy i stanęliśmy na rozdrożu to zapadła chwila konsternacji – gdzie jechać ?
Szybko sprawdzamy pogodę w okolicy i okazuje sie, ze na północy (czyli Nordkapie tam gdzie planowaliśmy) ma sypać a na wysokości Tromso ma być ładnie. No to wybór jest prosty – zachód. Jedziemy w stronę Tromso. Na E6tce podziwiamy fiordy trochę inne niż je pamiętamy z letnich wojaży – nie pokryte zielenią a białym puchem.

Zimowy fiord

Zimowy fiord

Droga oczywiscie równie bialutka, a na bokach zwisają wspaniałe lodospady, aż żal że w domu grzeją się dziabki jak można by sie tu trochę powspinać.

Lodospady przy drodze do Tromso

Lodospady przy drodze do Tromso

Im bliżej Tromso tym niebo ładniejsze. Jest szansa, że coś dzisiaj w nocy wypatrzymy a ze dzisiaj również Nowy Rok to trzeba zajechać po jakies fajerwerki. Tromso znamy juz dość dobrze, wiec udajemy sie od razu do centrum handlowego po zapasy pirotechniczne. W Norwegii nie sprzedaje sie fajerwerków w sklepach a jedynie w kontenerach przed sklepami. Łatwo je znaleźć po kolejce niczym po cukier lub szynkę w pamiętnych czasach. No nic dostaliśmy swoje po czym sie okazało, ze naszych kart nie akceptują i musimy skoczyć po gotówkę … trochę nas to zdziwiło, bo tu nawet za samą bułkę płaciliśmy kartą. Okazało sie, ze takich wybrańców jest na szczęście wiecej :-)

Po uzupełnieniu stanu magazynowego ruszyliśmy w poszukiwanie ustronnego miejsca gdzie bedzie można strzelać, szukać zorzy i balować do rana :-)

Okolice Tromso

Okolice Tromso

Objechaliśmy pobliską wyspę wzdłuż i wszerz i znaleźliśmy pare miejsc jako idealnych kandydtaów na nockegowisko. Ja badając przy jednym z nich grunt zaliczyłam piruet na lodzie taki, ze rosyjska baletnica by sie go nie powstydziła przy okazji gubiąc telefon. Miejsce zostało przez resztę odrzucone. No nic wracamy na poprzednie.
Rozłożeni do spania, po suto zastawionej kolacji zorientowałem sie, ze zaginął gdzieś mój telefon a co gorsza jedynym miejscem gdzie go mogłem przesiać był moj taniec na lodzie. Nie wspomniałem wcześniej, ze za Tromso droga pokryta jest idealnym lodem. No to wracamy. Justyna po drodze bada prognozę pogody i nad Tromso cos sie pojawia, jest nadzieja, ze cos dzisiaj zobaczymy.
Jedziemy znów do poprzedniego miejsca gdzie potencjalnie znajduje sie moj telefon a tu z czterdzieści osób w kamizelkach sie kręci, dwa autobusy etc. Pierwsza myśl to jakis wypadek i wyciągają kogoś kto nie wyrobił sie na zakręcie ale jak sie za chwile okazało to zorganizowany wyjazd na zorzę :-) no to pięknie – myśle sobie gdzie ja w tej hordzie fotografujących niebo znajdę swoją zgubę. Dzwonię – patrzę w miejsce gdzie sie wybrałem a tam mruga do mnie zalotnie cos na lodzie. Znalazł sie ale nienormalną tu jest ważny gdyż po chwili pojawiła sie nad nami piękna zielona zorza. No cos wspaniałego. No to aparat na statyw i huzia na juzia …. Tfu na zorzę. Spektakl trwał przynajmniej z godzinę poczym wymarznieci (wiało jak w kieleckim) wracamy do pierwotnego miejsca noclegu. Zorza na chwile znika by pojawić sie znowu i tańczyć na niebie. Ona tez wita z nami Nowy Rok. Nastała północ, odpaliliśmy arsenał fajerwerków, wypiliśmy to co sie zwykle wtedy wypija, złożyliśmy sobie życzenia i udaliśmy sie do … nie nie, nie do snu do podziwiania pięknego widowiska jakie toczyło sie nad naszymi głowami.

Zorza w noc Sylwestrową

Zorza w noc Sylwestrową

Zorza w noc Sylwestrową

Zorza w noc Sylwestrową

Zorza w noc Sylwestrową

Zorza w noc Sylwestrową

« | »

5 komentarzy

BeataTychańska

Styczeń 1st, 2014

ciesze sie z Wami :) w koncu JĄ dopadliście i to w jakim momencie :) to dobry prognostyk na cały 2014 rok – Szczęsliwego ludkowie :)

Grzesiek

Styczeń 2nd, 2014

Beata no my tez tak to odbieramy – to dobry znak :-)

Justyna

Styczeń 2nd, 2014

Wczoraj tak właśnie cały wieczór ja jeszcze obserwowaliśmy, wrażenia niesamowite. Jest porostu wspaniała. Ehh aż nie chce sie wyjeżdżać stad.

BeataTychańska

Styczeń 2nd, 2014

wracajcie szczesliwie! mam nadzieje ze podzielicie sie jak najszybciej tymi wrazeniami :) naleweczki w gotowoci i szykujcie sie na moja wizyte ;-)

Kasia Bretonissime

Styczeń 17th, 2014

Coś niezwykłego. Super, że Wam się udało!

Jeżeli masz tylko ochotę podziel się swoim komentarzem z nami