Zima w Skandynawi

Na statek dostaliśmy się bezproblemowo i nawet wysokość naszego pojazdu nie przeszkadzał nikomu. Chętnych do przeprawy przez Bałtyk było niewielu wiec wszystkich upchneli w luku dla tirów. Rejs odbywał sie raczej bez większych atrakcji poza bujaniem w nocy tak, ze mało nas z łóżek nie postrącało.
Dotarliśmy do Nynesham. Szwecja wita nas mocnym deszczem. Pogoda jak w wakacje 2012 :-) ciepło i deszczowo. Nie tracąc czasu ruszamy od razu na północ. Powoli deszcz przestaje padać na poboczach pojawia sie pierwszy śnieg. Nie wyglada na świeży, jednak wszystkie boczne drogi bialutkie. Finalnie docieramy za Sundsvall w okolice Härnösand gdzie rozpoczynamy poszukiwanie noclegu. Rozkładamy sie na jakiejś polance w lesie gdzie latem sa chyba niezle bagna bo wszystko pokryte lodem.
Dzisiaj z racji tego ze trasa była czysta dojazdówka to zdjeć brak, postaramy sie to nadrobić jutro :-)

Za czym nasze dzieci tęsknią będąc z nami na wakacjach

Jutro już będzie tydzień jak wróciliśmy ze Spitsbergenu i nie powiem, żeby udało nam się już zaaklimatyzować, ale wzięło mnie trochę na wspomnienia, w sumie to cały czas jestem jeszcze tam.
Jakie zachcianki mogą mieć dzieci, które praktycznie 3 tygodnie były pozbawione normalnej cywilizacji:

– idziemy sobie spokojnie w głąb Doliny Adventdalen i Kuba do taty: „tata jak przyjedziemy to zrobisz mi na obiad gofry, a mama zrobi nam tartę z malinkami” – po prawie trzech tygodniach życia na liofilach to i na takie smakołyki człowieka nachodzi, że aż ślinka cieknie i jak tu spokojnie później spać, jak takie tematy są poruszane w ciągu dnia,

– tym razem Paweł ” a jak juz wrócimy do domu to czy bedę mógł sie pobawić trochę klockami lego i nie bede musiał wychodzi na dwór„,

– i na koniec, leżę tak sobie z Kubą w namiocie w sumie to już ostatni nocleg przed miastem ( do miasta tylko 15 km, czyli jeden dzień drogi) godzina nie wiem która ale pewnie gdzieś pierwsza w nocy, ciągle jasno na zewnątrz, usnąć coś nie możemy, więc Kubusia wzięło na sentymenty. Pyta sie mnie ” mamo, a kiedy będę mógł spać pod zwykłą kołderką i na moim łóżku, kiedy bedziemy w jakimś mieście gdzie są ludzie” :)

Muszę powiedzieć, że jak tak się słucha niekiedy dzieciaków, to takie beztroskie jeszcze jest ich życie, aż chciałoby się żeby człowiek też tak potrafił.

A jakie zachcianki są Waszych dzieci, kiedy wyjeżdżacie na urlop? Za czym najbardziej tęsknią?

Tundra - przekraczamy strumienie